Oto kolejny rozdział mojej książki o Braiar Mason. Miłego czytania!
Nareszcie ranek! Mam wrażenie że ta noc trwała wieczność,
ale to jest najmniej ważne. Dziś myślimy tylko o dobrej zabawie, więc czas
wstawać. Mam problem „Co powinnam włożyć?”, niestety muszę się przyznać to mój
odwieczny problem, ale rozwiążemy go bardzo szybko. Wychodzę i pukam do pokoju
obok, w którym mieszka pokojówka Amelia.
Amelio, pomożesz mi? Nie wiem w co się ubrać. – uśmiecham
się.
Pewnie że ci pomogę! To dla mnie przyjemność. – odpowiada,
a ja łapię ją z rękę i zaprowadzam do mojego pokoju.
Więc? – otwieram szafę.
To może ta piękna sukienka? – proponuje.
Amelia jest projektantką ubioru, większość moich ciuchów
jest zrobiona przez nią, bo nasza pokojówka ma naprawdę dobry gust, podobny do
mojego i wiem że zawsze mogę na nią liczyć ponieważ znamy się 12 lat.
Jest świetna! Ale dzisiaj wolę się ubrać bardziej
zwyczajnie. To co proponujesz? – mówię.
To może krótkie spodenki, bluzkę wybierz sobie sama
ponieważ wszystko do tych spodenek pasuje, i ten oto sweterek. – mruczy z
uśmiechem na twarzy.
Idealne! Dziękuję. Do zobaczenia na śniadaniu. – dziękuję
jej i przebieram się w wybrane ciuchy.
Gdy jestem gotowa przychodzi po mnie lokaj Alvin. Alvin
to taki starszy, trochę siwy, nie żebym była złośliwa, pan. Jego znam od 4 lat,
trochę to dziwne ale znam tu wszystkich lokai i pokojówki.
Dzień dobry, Braiar. – wita się.
Dobry, dobry bardzo dobry. – odpowiadam i sunę w dół
balustradą.
A on ledwo co za mną nadąża. Wchodzę do jadalni i widzę
że wszyscy już są Edmund, Tata i Amelia, tylko mnie tu brakuje.
Witam wszystkich! – mówię.
Cześć, Braiar. – odpowiadają chórem.
O co tu chodzi? Nigdy nie byli tacy zgrani. Muszę się
dowiedzieć co jest grane, ale nie teraz. Zasapany Alvin odsuwa dla mnie krzesło
i zaczynamy wielkie śniadanie, przecież musimy być najedzeni żeby wytrzymać
cały dzień.
Dobrze, kochanie gdzie najpierw idziemy? – chce wiedzieć
tata.
Edmundzie, możesz mu pokazać listę? – mruczę.
Oczywiście! – odpowiada i podaje listę ojcu.
Ciekawe co tata o tym myśli, normalnie pewnie by się nie zgodził, ale teraz… myślę że ta lista jest
genialna.
Braiar, ta lista jest wyśmienita! Proszę cię zjedź i idziemy. – mówi podekscytowany.
Naprawdę? – pytam.
Tak, naprawdę.
Jak jestem głodna to potrafię w 10 minut zjeść porządne
śniadanie, i chyba dziś jestem bo nie minęło 10, a ja już zjadłam wszystko.
Gotowe! Ruszajmy. – wykrzykuję, chwytam Edmunda po ramię
i wychodzimy.
Wreszcie poznam to miasto, wszyscy mówią że jest
wyjątkowe, ale nie wiem dlaczego, może się dowiem. Tata bardzo się postarał.
Pojedziemy bryczką, i to moją ulubioną.
Pierwsze na liście jest kino, więc proszę do kina,
Woźnico. – prosi tata.
Jego też znam. To nasz prywatny woźnica. Nazywa się Carol
i ma około 40 lat, tak przynajmniej Edmund mi powiedział, ale ja nigdy
osobiście z nim nie rozmawiałam, a jest u nas od 15 lat.
Mija dopiero 30 minut a ja już widziałam takie
niesamowite widoki. Teraz mieszkamy w Londynie, właśnie takie miasta lubię,
dużo ludzi, sklepów, klubów i piękne widoki.
Tato, tu jest rzeczywiście wybornie. Myślałam że nasz
Paryż był piękny. – mówię.
Przyzwyczajaj się. – śmieje się Edmund.
Cicho. Nie do ciebie mówiłam! – burczę i wybuchłam śmiechem.
A on robi to samo. Cieszę się że mam takiego lokaja jak
Edmund, rozumiemy się nawzajem i mamy podobne charaktery.
Nagle rozlega się gruby głos Carola:
- Już jesteśmy.
Zeskakuje i otwiera nam drzwi, oczywiście wypada
podziękować.
Dziękuję Carolu. – wymamrotałam.
Nie ma za co. Zawsze służę pomocą. – uśmiecha się i siada
z powrotem na bryczkę.
Carolu, Bądź tu za 2 godziny. – ogłosił Edmund.
Będę.
Stajemy przed wielkim budynkiem na którym pisze „Kino
Douglas’a”. Rozglądam się dookoła i widzę tętniące życiem miasto, to właśnie
lubię.
Mogę panią prosić? – zwraca się do mnie Edmund.
Pewnie. – oznajmiam.
Wchodzimy do środka po kolei najpierw mój tata z Amelią,
potem ja i Edmund. Witamy panią w recepcji i przechodzimy do sali. Oczywiście
tata poprosił o prywatną salę, więc siadamy gdzie chcemy.
Ja rozwalam się na fotelu i mam wrażenia że Edmund robi
to samo.
Ej ty nie małpuj mnie! – przypominam mu.
Ej mała kultury trochę.
No i wybuchamy śmiechem. Sama nie wiem co nas tak
śmieszy.
Wiesz co? Muszę wymyślić skrót na twoje imię. –
oznajmiam.
To może Ed? – proponuje z uśmiechem.
Ok, od dziś masz na imię Ed.
Nawet nie zauważyliśmy kiedy się zaczęło, ale od razu
siadamy tak jak na nas przystało i wciągamy się w film.
Kolejny rozdział pojawi się wkrótce. Więc czekajcie :*
Podoba mi się to opowiadanie :) Jednak mogłabyś przed każdą wypowiedzią stawiać myślnik? Z góry dziękuję. Nie miałabyś nic przeciwko, gdybym podsunęła Ci mojego bloga? ( ostrzeżenie, fantastyka )
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Pewnie że bym mogła, i z wielką chęcią przeczytam twojego bloga ;)
OdpowiedzUsuńMiło mi to przeczytać :) Oto blog: http://szafirooka.blogspot.com/ Powodzenia w dalszym pisaniu! ;)
UsuńDzięki :)
OdpowiedzUsuń