niedziela, 4 stycznia 2015

Wyświetlenia!

Witajcie! W tym poście chciałabym podziękować za te 165 wyświetleń ;) Jesteście naprawdę niesamowici! Za każdym razem kiedy wchodzę na bloga, a robię to co godzinę, wyświetlenia rosną :3 Ale mniejsza z tym wpadłam na genialny pomysł, może zamiast wstawiać TYLKO opowiadania będę wstawiała porady na temat odpowiedniego ubioru na daną porę roku lub coś w tym stylu,ale nie bójcie się opowiadania dalej będą wstawiane. Już zaczęłam 3 rozdział więc pewnie skończę go we wtorek lub środę. Teraz czekam tylko na wasze zdanie. Co o tym sądzicie? Aha zapomniałabym mogę prosić o to aby JAK KTOŚ PRZECZYTA OPOWIADANIE LUB JAKIŚ POST TO PROSZĘ O KOMENTARZ! Wtedy będę znać wasze zdanie i uwagi ;) To chyba tyle  ~Braiar.


czwartek, 1 stycznia 2015

Strona na Fb!

Moi kochani fani stworzyłam stronkę na Facebook'u specjalnie dla Braiar  ;-) Tam będę informowała o tym kiedy wyjdzie następny rozdział, a może nawet wstawiała kawałek z opowiadania żeby odświeżyć wam umysł. :-) DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM Z TE CENNE UWAGI NA TEMAT MOJEGO STYLU PISANIA, NA PEWNO SIĘ DOSTOSUJE :-* Proszę oto link, i oczywiście jak ktoś chciałby adminować na stronce to z wielką chęcią przyjmę^^ Zgłaszać się można pod tym postem albo napisać wiadomość na stronkę.  https://www.facebook.com/braiarmasonfunpage Z poważaniem Braiar Mason.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 2

Oto kolejny rozdział mojej książki o Braiar Mason. Miłego czytania!

Nareszcie ranek! Mam wrażenie że ta noc trwała wieczność, ale to jest najmniej ważne. Dziś myślimy tylko o dobrej zabawie, więc czas wstawać. Mam problem „Co powinnam włożyć?”, niestety muszę się przyznać to mój odwieczny problem, ale rozwiążemy go bardzo szybko. Wychodzę i pukam do pokoju obok, w którym mieszka pokojówka Amelia.
Amelio, pomożesz mi? Nie wiem w co się ubrać. – uśmiecham się.
Pewnie że ci pomogę! To dla mnie przyjemność. – odpowiada, a ja łapię ją z rękę i zaprowadzam do mojego pokoju.
Więc? – otwieram szafę.
To może ta piękna sukienka? – proponuje.
Amelia jest projektantką ubioru, większość moich ciuchów jest zrobiona przez nią, bo nasza pokojówka ma naprawdę dobry gust, podobny do mojego i wiem że zawsze mogę na nią liczyć ponieważ znamy się 12 lat.
Jest świetna! Ale dzisiaj wolę się ubrać bardziej zwyczajnie. To co proponujesz? – mówię.
To może krótkie spodenki, bluzkę wybierz sobie sama ponieważ wszystko do tych spodenek pasuje, i ten oto sweterek. – mruczy z uśmiechem na twarzy.
Idealne! Dziękuję. Do zobaczenia na śniadaniu. – dziękuję jej i przebieram się w wybrane ciuchy.
Gdy jestem gotowa przychodzi po mnie lokaj Alvin. Alvin to taki starszy, trochę siwy, nie żebym była złośliwa, pan. Jego znam od 4 lat, trochę to dziwne ale znam tu wszystkich lokai i pokojówki.
Dzień dobry, Braiar. – wita się.
Dobry, dobry bardzo dobry. – odpowiadam i sunę w dół balustradą.
A on ledwo co za mną nadąża. Wchodzę do jadalni i widzę że wszyscy już są Edmund, Tata i Amelia, tylko mnie tu brakuje.
Witam wszystkich! – mówię.
Cześć, Braiar. – odpowiadają chórem.
O co tu chodzi? Nigdy nie byli tacy zgrani. Muszę się dowiedzieć co jest grane, ale nie teraz. Zasapany Alvin odsuwa dla mnie krzesło i zaczynamy wielkie śniadanie, przecież musimy być najedzeni żeby wytrzymać cały dzień.
Dobrze, kochanie gdzie najpierw idziemy? – chce wiedzieć tata.
Edmundzie, możesz mu pokazać listę? – mruczę.
Oczywiście! – odpowiada i podaje listę ojcu.
Ciekawe co tata o tym myśli, normalnie pewnie by się  nie zgodził, ale teraz… myślę że ta lista jest genialna.
Braiar, ta lista jest wyśmienita!  Proszę cię zjedź i idziemy. – mówi podekscytowany.
Naprawdę? – pytam.
Tak, naprawdę.
Jak jestem głodna to potrafię w 10 minut zjeść porządne śniadanie, i chyba dziś jestem bo nie minęło 10, a ja już zjadłam wszystko.
Gotowe! Ruszajmy. – wykrzykuję, chwytam Edmunda po ramię i wychodzimy.
Wreszcie poznam to miasto, wszyscy mówią że jest wyjątkowe, ale nie wiem dlaczego, może się dowiem. Tata bardzo się postarał. Pojedziemy bryczką, i to moją ulubioną.
Pierwsze na liście jest kino, więc proszę do kina, Woźnico. – prosi tata.
Jego też znam. To nasz prywatny woźnica. Nazywa się Carol i ma około 40 lat, tak przynajmniej Edmund mi powiedział, ale ja nigdy osobiście z nim nie rozmawiałam, a jest u nas od 15 lat.
Mija dopiero 30 minut a ja już widziałam takie niesamowite widoki. Teraz mieszkamy w Londynie, właśnie takie miasta lubię, dużo ludzi, sklepów, klubów i piękne widoki.
Tato, tu jest rzeczywiście wybornie. Myślałam że nasz Paryż był piękny. – mówię.
Przyzwyczajaj się. – śmieje się Edmund.
Cicho. Nie do ciebie mówiłam! – burczę i wybuchłam śmiechem.
A on robi to samo. Cieszę się że mam takiego lokaja jak Edmund, rozumiemy się nawzajem i mamy podobne charaktery.
Nagle rozlega się gruby głos Carola:
- Już jesteśmy.
Zeskakuje i otwiera nam drzwi, oczywiście wypada podziękować.
Dziękuję Carolu. – wymamrotałam.
Nie ma za co. Zawsze służę pomocą. – uśmiecha się i siada z powrotem na bryczkę.
Carolu, Bądź tu za 2 godziny. – ogłosił Edmund.
Będę.
Stajemy przed wielkim budynkiem na którym pisze „Kino Douglas’a”. Rozglądam się dookoła i widzę tętniące życiem miasto, to właśnie lubię.
Mogę panią prosić? – zwraca się do mnie Edmund.
Pewnie. – oznajmiam.
Wchodzimy do środka po kolei najpierw mój tata z Amelią, potem ja i Edmund. Witamy panią w recepcji i przechodzimy do sali. Oczywiście tata poprosił o prywatną salę, więc siadamy gdzie chcemy.
Ja rozwalam się na fotelu i mam wrażenia że Edmund robi to samo.
Ej ty nie małpuj mnie! – przypominam mu.
Ej mała kultury trochę.
No i wybuchamy śmiechem. Sama nie wiem co nas tak śmieszy.
Wiesz co? Muszę wymyślić skrót na twoje imię. – oznajmiam.
To może Ed? – proponuje z uśmiechem.
Ok, od dziś masz na imię Ed.

Nawet nie zauważyliśmy kiedy się zaczęło, ale od razu siadamy tak jak na nas przystało i wciągamy się w film.

Kolejny rozdział pojawi się wkrótce. Więc czekajcie :*

sobota, 27 grudnia 2014

Zaczynamy!

Heej! Jestem Paulina i jestem młodą pisarką w sumie tak to można nazwać ;) Mam 13 lat. Mieszkam w Anglii. Jestem Trybutem i Potterhead. Moje hobby to pisanie i projektowanie.
Będę pisała tutaj każdy rozdział z mojej książki :3 Posty będą się pojawiały co tydzień.
Czytajcie! :)


Rozdział 1
Leżę na łóżku rozmyślając o pierwszym dniu w szkole. To już za 2 dni, na szczęście w każdej szkole, a nie ukrywajmy było ich dużo, byłam lubiana więc może i tutaj mnie zaakceptują. Och zapomniałam się przedstawić. Jestem Braiar Mason, córka słynnego reżysera Edwarda Mason’a. Mam 14 lat i dość specyficzny gust, zresztą przekonacie się później. Moim najlepszym przyjacielem jest mój kot, którego dostałam jak miałam 4 latka. Wabi się Os i to zdecydowanie najlepszy kot na świecie, ale mniejsza z tym. Jutro ostatni dzień wolności więc spędzę go na poznawaniu miasta. Tata mówi że tutaj jest „Magnifiquement” co oznacza „Wspaniale” po francusku, jutro się przekonam czy ma rację, ale na razie nie mam ochoty o tym myśleć. Braiar, kolacja na stole! – woła.
Już idę! – odpowiadam.
Właśnie teraz zacznie się wykład na temat „Co będziemy jutro robić?” Schodzę na dół i aż nie mogę uwierzyć własnym oczom, stół nie jest zastawiony tak jak zawsze wręcz przeciwnie na stole prawie nic nie leży, tylko… kanapki.
Wiem że to trochę dziwne fascynować się kanapkami ale po 14 latach wykwintnego jedzenia nie spodziewałam się zwykłego posiłku.
Tato, czy coś się stało? Czemu jemy „Zwykłe” jedzenie?
Widzisz Braiar, tatuś pomyślał że zrobi ci przyjemność i raz położy na stół zwykłe jedzenie – odpowiada.
Dziękuję! – krzyczę i zasiadam do stołu.
Gdy tak sobie spokojnie jemy zastanawiam się gdzie się podziali nasi lokaje, którzy zawsze podają nam potrawy na stół, widać tata kazał im zając się sobą. Jestem z niego taka dumna że tak się dla mnie poświęcił! Gdyby nie ja to tata nigdy, prze nigdy nie zjadł by „Zwykłego” jedzenia.
Kolacja skończona, już zamierzam uciec do swojego pokoju, ale tata zatrzymuje mnie dziwnym pytaniem.
„Kochanie, co chciałbyś jutro robić?”
Jest to dla mnie dziwne pytanie ponieważ zawsze tata planował nam dzień, a teraz jest inaczej. Może ta zmiana otoczenia na niego wpłynęła?
No nie wiem. Może pójdziemy zwiedzać miasto, albo na lody? Co o tym sądzisz? – pomrukuję podekscytowana.
 Wedle życzenia! Panie Edmundzie zapraszam tutaj. – szepcze.
Nagle zza drzwi wyłania się sylwetka młodego człowiek, ale ja doskonale wiem kto to jest. To mój ulubiony lokaj! Traktuje go jak kolegę, a może nawet jak starszego brata.
Witam. W czym mogę panu pomóc? – pyta.
To Edmund nauczył mnie dobrych manier i jak zachowywać się tak jak prawdziwa dama, więc wiele mu zawdzięczam.
Czy mógłbyś razem z Braiar zaplanować jutrzejszy dzień, bardzo byłbym ci wdzięczny? – mówi powoli ojciec.
Z wielką chęcią, Edwardzie. – odpowiada, a ja już piszczę z radości.
Dziękuję. – mówi.
Zaraz po tym wszyscy wstajemy od stołu, Edmund podaje rękę mojemu tacie i opuszczamy pomieszczenie. A ja i lokaj wędrujemy do mojej sypialni.
Dobra Braiar, to gdzie chcesz pójść?
Może jakaś najlepsza kawiarnia, co? – odpowiadam.
No może! A może kino, a potem główny rynek i kawiarnia. – dopowiada.
Świetny pomysł, więc tak:
1.Kino.
2. Zwiedzamy rynek.
3. Kawiarnia.
Ale nie sądzisz że to trochę mało jak na jeden dzień? – wybucham śmiechem.
Rzeczywiście! Więc dodajmy jeszcze zakupy, jeśli tylko chcesz? – śmieje się.
Jeszcze się  pytasz pewnie że chcę! – krzyczę, tym razem tak głośno że nasza pokojówka Amelia, puka i pyta się czy wszystko w porządku.
A my z Edmundem wybuchamy jeszcze gorszym śmiechem.
Więc mamy listę. – mruczy.
A oto i ona. – odpowiadam.
1.  Kino.
2.   Zwiedzamy rynek.
3.  Kawiarnia.
4.   Zakupy.
Ale ty się z nami wybierzesz prawda? – pytam zachęcająco.
Oczywiście że tak. A teraz idź spać bo jutro czeka nas długi dzień – szepcze.
Okej! Dobranoc, Edmund.
Dobranoc, Braiar – odpowiada wychodząc z pokoju.

A ja zasypiam w 5 minut, myśląc o jutrze.