poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 2

Oto kolejny rozdział mojej książki o Braiar Mason. Miłego czytania!

Nareszcie ranek! Mam wrażenie że ta noc trwała wieczność, ale to jest najmniej ważne. Dziś myślimy tylko o dobrej zabawie, więc czas wstawać. Mam problem „Co powinnam włożyć?”, niestety muszę się przyznać to mój odwieczny problem, ale rozwiążemy go bardzo szybko. Wychodzę i pukam do pokoju obok, w którym mieszka pokojówka Amelia.
Amelio, pomożesz mi? Nie wiem w co się ubrać. – uśmiecham się.
Pewnie że ci pomogę! To dla mnie przyjemność. – odpowiada, a ja łapię ją z rękę i zaprowadzam do mojego pokoju.
Więc? – otwieram szafę.
To może ta piękna sukienka? – proponuje.
Amelia jest projektantką ubioru, większość moich ciuchów jest zrobiona przez nią, bo nasza pokojówka ma naprawdę dobry gust, podobny do mojego i wiem że zawsze mogę na nią liczyć ponieważ znamy się 12 lat.
Jest świetna! Ale dzisiaj wolę się ubrać bardziej zwyczajnie. To co proponujesz? – mówię.
To może krótkie spodenki, bluzkę wybierz sobie sama ponieważ wszystko do tych spodenek pasuje, i ten oto sweterek. – mruczy z uśmiechem na twarzy.
Idealne! Dziękuję. Do zobaczenia na śniadaniu. – dziękuję jej i przebieram się w wybrane ciuchy.
Gdy jestem gotowa przychodzi po mnie lokaj Alvin. Alvin to taki starszy, trochę siwy, nie żebym była złośliwa, pan. Jego znam od 4 lat, trochę to dziwne ale znam tu wszystkich lokai i pokojówki.
Dzień dobry, Braiar. – wita się.
Dobry, dobry bardzo dobry. – odpowiadam i sunę w dół balustradą.
A on ledwo co za mną nadąża. Wchodzę do jadalni i widzę że wszyscy już są Edmund, Tata i Amelia, tylko mnie tu brakuje.
Witam wszystkich! – mówię.
Cześć, Braiar. – odpowiadają chórem.
O co tu chodzi? Nigdy nie byli tacy zgrani. Muszę się dowiedzieć co jest grane, ale nie teraz. Zasapany Alvin odsuwa dla mnie krzesło i zaczynamy wielkie śniadanie, przecież musimy być najedzeni żeby wytrzymać cały dzień.
Dobrze, kochanie gdzie najpierw idziemy? – chce wiedzieć tata.
Edmundzie, możesz mu pokazać listę? – mruczę.
Oczywiście! – odpowiada i podaje listę ojcu.
Ciekawe co tata o tym myśli, normalnie pewnie by się  nie zgodził, ale teraz… myślę że ta lista jest genialna.
Braiar, ta lista jest wyśmienita!  Proszę cię zjedź i idziemy. – mówi podekscytowany.
Naprawdę? – pytam.
Tak, naprawdę.
Jak jestem głodna to potrafię w 10 minut zjeść porządne śniadanie, i chyba dziś jestem bo nie minęło 10, a ja już zjadłam wszystko.
Gotowe! Ruszajmy. – wykrzykuję, chwytam Edmunda po ramię i wychodzimy.
Wreszcie poznam to miasto, wszyscy mówią że jest wyjątkowe, ale nie wiem dlaczego, może się dowiem. Tata bardzo się postarał. Pojedziemy bryczką, i to moją ulubioną.
Pierwsze na liście jest kino, więc proszę do kina, Woźnico. – prosi tata.
Jego też znam. To nasz prywatny woźnica. Nazywa się Carol i ma około 40 lat, tak przynajmniej Edmund mi powiedział, ale ja nigdy osobiście z nim nie rozmawiałam, a jest u nas od 15 lat.
Mija dopiero 30 minut a ja już widziałam takie niesamowite widoki. Teraz mieszkamy w Londynie, właśnie takie miasta lubię, dużo ludzi, sklepów, klubów i piękne widoki.
Tato, tu jest rzeczywiście wybornie. Myślałam że nasz Paryż był piękny. – mówię.
Przyzwyczajaj się. – śmieje się Edmund.
Cicho. Nie do ciebie mówiłam! – burczę i wybuchłam śmiechem.
A on robi to samo. Cieszę się że mam takiego lokaja jak Edmund, rozumiemy się nawzajem i mamy podobne charaktery.
Nagle rozlega się gruby głos Carola:
- Już jesteśmy.
Zeskakuje i otwiera nam drzwi, oczywiście wypada podziękować.
Dziękuję Carolu. – wymamrotałam.
Nie ma za co. Zawsze służę pomocą. – uśmiecha się i siada z powrotem na bryczkę.
Carolu, Bądź tu za 2 godziny. – ogłosił Edmund.
Będę.
Stajemy przed wielkim budynkiem na którym pisze „Kino Douglas’a”. Rozglądam się dookoła i widzę tętniące życiem miasto, to właśnie lubię.
Mogę panią prosić? – zwraca się do mnie Edmund.
Pewnie. – oznajmiam.
Wchodzimy do środka po kolei najpierw mój tata z Amelią, potem ja i Edmund. Witamy panią w recepcji i przechodzimy do sali. Oczywiście tata poprosił o prywatną salę, więc siadamy gdzie chcemy.
Ja rozwalam się na fotelu i mam wrażenia że Edmund robi to samo.
Ej ty nie małpuj mnie! – przypominam mu.
Ej mała kultury trochę.
No i wybuchamy śmiechem. Sama nie wiem co nas tak śmieszy.
Wiesz co? Muszę wymyślić skrót na twoje imię. – oznajmiam.
To może Ed? – proponuje z uśmiechem.
Ok, od dziś masz na imię Ed.

Nawet nie zauważyliśmy kiedy się zaczęło, ale od razu siadamy tak jak na nas przystało i wciągamy się w film.

Kolejny rozdział pojawi się wkrótce. Więc czekajcie :*

4 komentarze:

  1. Podoba mi się to opowiadanie :) Jednak mogłabyś przed każdą wypowiedzią stawiać myślnik? Z góry dziękuję. Nie miałabyś nic przeciwko, gdybym podsunęła Ci mojego bloga? ( ostrzeżenie, fantastyka )

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :) Pewnie że bym mogła, i z wielką chęcią przeczytam twojego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to przeczytać :) Oto blog: http://szafirooka.blogspot.com/ Powodzenia w dalszym pisaniu! ;)

      Usuń